Największe wyzwania w prawie ochrony środowiska do 2030 roku.
Czas czytania: 5 minut
Cofnijmy się do 2021 roku. Często wspominamy to „jedno biurko”, od którego Pan zaczynał. Co z Pana perspektywy było wtedy najtrudniejsze przy przejściu z międzynarodowej korporacji do budowania własnej, niszowej marki od zera?
Adw. dr Radosław Maruszkin: Największym wyzwaniem była rezygnacja z przewidywalności. Kończąc swoją współpracę z dużymi międzynarodowymi kancelariami, zostawiałem za sobą nie tylko wysokie, comiesięczne wynagrodzenie, ale przede wszystkim poczucie pełnego bezpieczeństwa i jasno wytyczoną ścieżkę awansu. W dużych strukturach wiele procesów dzieje się „samo”. Przejście na swoje oznaczało, że od teraz każdy element – od merytoryki, przez sprzedaż, aż po stabilność finansową – zależy wyłącznie od mojej determinacji. To odważny i trudny krok z wiarą, że niszowa specjalizacja obroni się na rynku.
W ciągu tych pięciu lat obserwowaliśmy wiele zmian w przepisach. Który moment uważa Pan za najbardziej przełomowy dla naszych klientów? Czy w Pana ocenie było jedno wydarzenie, które trwale zmieniło podejście biznesu do ekologii?
RM:Trudno wskazać jedną, pojedynczą datę, ponieważ ostatnie pół dekady to nieustanny proces zmiany w regulacjach. Jeśli miałbym wybierać, wskazałbym na trzy kluczowe etapy. Pierwszym było drastyczne zaostrzenie wymagań dotyczących gospodarki odpadami po serii pożarów w 2018 roku. To wtedy biznes realnie poczuł, że przepisy środowiskowe to nie tylko formalność. Kolejnym krokiem milowym był rok 2022 i start obowiązkowej sprawozdawczości ESG oraz Taksonomii UE, co na stałe połączyło ekologię z finansami. Po trzecie, obecnie wchodzą w życie różnorodne nowe akty prawne UE, np. związane z bateriami, bezpieczeństwem produktów czy opakowaniach i obowiązków jest po prostu dużo.
Nowoczesny model pracy w kancelarii prawnej.
Decyzja o 4-dniowym tygodniu pracy wciąż budzi w branży ogromne emocje. Jak Pan ocenia wpływ tego modelu na efektywność zespołu z perspektywy tych kilku lat doświadczeń?
RM: Moje obserwacje są bardzo konkretne: efektywność jednostkowa wzrosła, ale sumaryczna wydajność organizacji pozostała na podobnym poziomie. Dzięki temu, że pracownicy są wypoczęci i mają dłuższą regenerację, ich motywacja w ciągu tych czterech dni jest znacznie wyższa. Mają też świadomość, że czas na wykonanie zadań jest ograniczony, co naturalnie eliminuje nieefektywne działania Z perspektywy całej kancelarii pracujemy o 20% czasu mniej, ale robimy w tym czasie dokładnie to samo, co wcześniej zajmowało nam pięć dni. To model, który wymaga dyscypliny, ale w zamian daje nam ogromny komfort pracy.
Postawiliśmy na edukację jako fundament naszej marki – przeszkoliliśmy już 2000 osób i wysłaliśmy ponad 100 tysięcy edukacyjnych wiadomości. Z Pana perspektywy jako lidera merytorycznego, dlaczego ten model „otwartej wiedzy” okazał się skuteczniejszy niż tradycyjne, zamknięte doradztwo prawne?
RM: To przemyślana strategia, która łączy misję z twardym biznesem. Na rynku ochrony środowiska istnieje deficyt rzetelnej wiedzy – prawo unijne i krajowe zmienia się tak szybko, że przedsiębiorcy czują się zagubieni. Nasze bezpłatne szkolenia są profesjonalne; nie „chowamy” wiedzy, ale w ciągu godziny dzielimy się maksymalną dawką konkretów. Dzięki temu budujemy rozpoznawalność i zaufanie. Rynek chce nas słuchać, a to naturalnie przekłada się na bazę klientów, którzy wiedzą, że jeśli potrzebują wsparcia przy najtrudniejszych projektach, to jesteśmy dla nich pierwszym wyborem.
Prawo ochrony środowiska 2030
W raporcie, który właśnie publikujemy, spoglądamy w stronę roku 2030. Jakie największe wyzwania, ale i szanse, przewiduje Pan dla polskiego biznesu w kontekście nadchodzących regulacji unijnych?
RM: Największym zagrożeniem jest po prostu skala i tempo zmian. Liczba nowych przepisów jest tak przytłaczająca, że ryzyko nieumyślnego niedopełnienia obowiązków staje się realnym zagrożeniem operacyjnym dla każdej firmy. Jednak w tym gąszczu kryje się też szansa. Przedsiębiorcy, którzy najszybciej zaadaptują się do nowych wymogów, np. w obszarze dekarbonizacji czy odzysku surowców, zyskają ogromną przewagę konkurencyjną. W świecie, gdzie łańcuchy dostaw są coraz bardziej „zielone”, transparentność środowiskowa staje się nową walutą, która pozwala wygrywać kontrakty z największymi globalnymi graczami.
Szczegółową analizę trendów, o których wspomina dr Maruszkin, znajdą Państwo w naszym jubileuszowym raporcie. Publikacja zawiera twarde dane o surowcach krytycznych i dekarbonizacji w Polsce i UE.
Ważną częścią naszej tożsamości są sprawy pro bono, jak te dotyczące Kruszynian czy PGE. Jaką rolę w strategii nowoczesnej kancelarii środowiskowej odgrywa według Pana takie zaangażowanie w sprawy o dużym znaczeniu społecznym?
RM: Angażowanie się w takie projekty jest dla nas z jednej strony przyjemne, a z drugiej pożyteczne. Przyjemność wynika z poczucia, że nasza specjalistyczna wiedza może realnie przysłużyć się światu i chronić bezcenne przyrodniczo miejsca. Pożytek natomiast ma wymiar profesjonalny. Sprawy pro bono, w które wchodzimy, to często przypadki precedensowe, wymagające niestandardowego podejścia prawnego. To dla nas doskonały poligon doświadczalny i forma budowania wizerunku kancelarii, która nie boi się trudnych, medialnych sporów o wysoką stawkę społeczną.
Zaczynaliśmy od kilku faktur miesięcznie, dziś nasza skala operacyjna jest zupełnie inna. Co – poza merytoryką – było kluczowe, by przekształcić ten projekt w sprawnie działającą organizację, którą jesteśmy dzisiaj?
RM: Kluczem było wyjście poza rolę prawnika i wejście w rolę menedżera. Sukces rynkowy to wypadkowa trzech elementów: trafnych rekrutacji, dzięki którym zbudowaliśmy zespół ludzi o podobnych wartościach, wprowadzenia procedur i systemów operacyjnych, które pozwalają nam skalować biznes, oraz – co najważniejsze – konsekwentnej, codziennej pracy. Merytoryka jest oczywiście niezbędna, ale to dyscyplina w budowaniu struktury sprawiła, że z jednoosobowej działalności staliśmy się prężnie działającą kancelarią.


