Wydaje się, że powoli powinniśmy przyzwyczajać się do informacji o kolejnych postępowaniach prowadzonych w odniesieniu do firm, które potencjalnie wprowadzają w błąd w zakresie swojego zielonego marketingu. Jak firmy powinny opowiadać o zielonej transformacji?

Greenwashing i zarzuty względem klimatycznych oświadczeń przedsiębiorstw
UOKIK poinformował 19 stycznia 2026 r. o wszczęciu postępowań względem spółek Bolt, Tchibo i Zara. W kontekście informowania o dekarbonizacji spółki szczególnie interesujące są zarzuty, które UOKIK stawia Bolt’owi.
Zarzuty o greenwashing dla firmy Bolt
W odniesieniu do Bolt zarzuty koncentrują się na sposobie komunikowania „bezemisyjności” pojazdów oraz charakteru energii wykorzystywanej przy świadczeniu usług oferowanych przez spółkę, w szczególności w zakresie przewozów osób i dostaw posiłków. Wątpliwości pojawiają się w sytuacji, gdy stosowane hasła marketingowe sugerują spełnianie określonego standardu środowiskowego, który w rzeczywistości odnosi się wyłącznie do wybranego elementu działalności lub jednego etapu w całym cyklu życia pojazdów elektrycznych. Czyli innym słowy – komunikowanie tylko (korzystnego z punktu widzenia marketingu) wycinka z całości procesu.
Należy przede wszystkim zwrócić uwagę na zarzut dotyczący użycia sformułowania „bezemisyjne” , które według organu może być przez konsumentów interpretowane jako brak emisji w ogóle, podczas gdy w najlepszym razie odnosi się ono jedynie do etapu użytkowania pojazdu (jazdy), a nie do emisji generowanych w całym cyklu jego życia, obejmującym m.in. produkcję pojazdu, wytwarzanie energii elektrycznej oraz utylizację.
Analogiczne zastrzeżenia dotyczą posługiwania się hasłem „100% odnawialnej energii” w odniesieniu do funkcjonowania biur, magazynów oraz infrastruktury ładowania. W praktyce deklarowany poziom „100%” może być osiągany głównie w oparciu o zielone certyfikaty, a nie poprzez bezpośredni zakup energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych.
W przypadku braku jasnego i zrozumiałego wyjaśnienia tej różnicy, przekaz marketingowy według Prezesa UOKIK może wprowadzać konsumentów w błąd co do rzeczywistego charakteru i skali oddziaływania środowiskowego działalności spółki.
Zarzuty o greenwashing: Czy Prezes UOKiK ma rację?
Krótka odpowiedz brzmi – niekoniecznie. Pomimo, iż część zarzutów, które pozastawiał Prezes UOKIK’u brzmią zasadnie, to nie ze wszystkimi można się zgodzić. Nawet jeśli obiektywnie są zasadne to wydaje się, że nie są najbardziej rażącym przejawem greenwashingu w naszym kraju i dziwić może podjęcie w odniesieniu do nich działań.
Przede wszystkim należy podkreślić, iż nawet jeśli uznać, że użycie hasła „bezemisyjny” wobec elektrycznych samochodów jest nieuzasadnione to porównując ślad węglowy samochodu elektrycznego do samochodu spalinowego, ten pierwszy posiada zdecydowanie niższy ślad.
Kwestie tę obrazuje grafika z raportu Transport & Environment z 2020 roku,

Źródło: https://www.transportenvironment.org/uploads/files/TEs-EV-life-cycle-analysis-LCA.pdf?utm_source=chatgpt.com
Należy zauważyć, iż dane pochodzą z 2020 roku, a od tego czasu do miksu energetycznego dodano dodatkowe moce OZE oraz dynamicznym zmianom ulega technologia produkcji.
Jednocześnie niezrozumiały może być do końca zarzut dotyczący korzystania przez Bolt z tzw. Energy Attribution Certificates. Takimi dokumentami w Polsce są gwarancje pochodzenia. Gwarancje pochodzenia są wydawane przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE).
Gwarancja pochodzenia wytworzonych z odnawialnych źródeł energii w instalacjach odnawialnego źródła energii (energii elektrycznej, biometanu, ciepła albo chłodu, wodoru odnawialnego, biogazu, biogazu rolniczego) jest jedynym dokumentem poświadczającym odbiorcy końcowemu, że określona w tym dokumencie ilość energii została wytworzona z OZE.
W sytuacji, kiedy firma nie może bezpośrednio zakupić energii z OZE, korzystanie z tej instytucji wydaje się zasadne i w realny sposób wspiera jednostki OZE.
Można długo dyskutować na ile zarzuty prezesa UOKIK’u są zasadne, ale wydaje się bezdyskusyjne, ze w Polsce mamy do czynienia z znaczniej bardziej rażącymi praktykami greenwashingowymi, w tym za które odpowiedzialne są duże spółki skarbu państwa.
Podmioty te między innymi mówią o zielonej transformacji podczas gdy inwestują w źródła kopalne i aktywnie przeciwstawiają się unijnym celom dekarbonizacyjnym. Czy to nie są Himalaje greenwashingu, którymi powinien zajmować się UOKIK?
Co to oznacza dla firm?
Pod koniec dnia, dla przedsiębiorstw oznacza to konieczność bardziej ścisłego zarządzania ryzykiem regulacyjnym w przypadku greenwashingu. Poza koniecznością bardzo precyzyjnego formułowania wszelkich oświadczeń środowiskowych już teraz koniecznie wydaje się wyprzedzające przygotowanie do dialogu z organami regulacyjnymi.
W Kancelarii Maruszkin pomagamy przedsiębiorstwom skutecznie zarządzać tym ryzykiem. Naszym celem jest umożliwienie przedsiębiorstwom informowanie o swoich „zielonych” działaniach minimalizując możliwość oskarżeń o niezgodny z prawem marketing. Ponieważ nie chcemy aby „greenwashing” zastąpił „greenhushing”.


